czwartek, 8 kwietnia 2021

Artur diagnosta :)

 W końcu dojrzałem do tej decyzji i zmieniłem zawód, już się nie brudzę no chyba że przy moich samochodach :) 

Teraz siedzę w ciepłym miejscu i w zamian za 99 zł od klienta wbijam pieczątkę w dowód rejestracyjny lub daję N i zaświadczenie ze spisem usterek, mam za sobą również kontrolę TDT, w sumie dla mnie zakończyła się sukcesem, dla klienta i jego auta niekoniecznie :) do pracy mam obecnie 1.5 km z domu, w życiu prywatnym u mnie b.z. ale w sumie jestem zadowolony, nic mi nie brakuje, no może drugiej połówki  trochę, czasami 🙂



poniedziałek, 16 grudnia 2019

Rok 2019/2020 - hybrydy i inne takie tam

Skoro jest to blog mechaniczny to naskrobię coś o tych sprawach, w firmie mamy obecnie już 12 sztuk solariów z napędem hybrydowym czyli spalinowym ze wspomaganiem elektrycznym, jak się spisują? Krótko mówiąc, nie polecam ich zakupu małym firmom prywatnym bo autobusy te wymagają wykwalifikowanej załogi warsztatu i odpowiednich narzędzi, dobrze mieć na wyposażeniu holownik, duża firma państwowa z głęboką rezerwą autobusów rezerwowych może sobie na nie pozwolić, tym bardziej że Unia Europejska dopłaca do zakupu hybryd.
A co u mnie słychać? To zależy które ucho się przyłoży, skoro traktuję ten blog jak moją kronikę, to napiszę tak, psy żyją, rodzice i siostra również, chociaż leży w szpitalu że złamaną nogą, audi ma głowicę po remoncie kapitalnym, Webasto zazwyczaj odpala, muszę zacząć uczyć się paragrafów i dzienników ustaw bo ruszyła budowa OSKP, prawko na kat. D mam i czasami jeżdżę na pusto. W sprawach sercowych jestem sam aczkolwiek do wzięcia jakby co 😜

wtorek, 1 stycznia 2019

Rok 2018 podsumowania :D

Krótko pisząc, burzliwy, ciężki ale również chojny był dla mnie mijający rok, najwiecej korzyści przyniosła zmiana pracy, zamieniłem kijek na siekierkę :D, rozwijam się, pracuję w super warunkach.
Założyłem do mojego "dziecka" webasto thermo top T, kupiłem drona na ebay china i napiłem się szampana "Martini" :&%.
Jakie plany na 2019 ? Żyj chwilą :) bo tylko chwile pamiętamy a reszta to tylko wypełniacz ;)

niedziela, 16 września 2018

Solaris nH12 Hybrid

Taki tytuł zarzuciłem co by przyciągnąć bo chwytliwy tytuł musi być :P Mamy na bazie takie 4 egzemplarze, całkiem ciekawy pomysł, zasadniczo silnik diesla 4 cylindrowy Cummins ISB 4,5 E6 210 H (157 kW) napędza na stałe napędza tylko i wyłącznie ISG czyli zintegrowany generator - rozrusznik o mocy 145 kW, czyli jak silnik stoi to isg go odpala a jak już odpali to generuje wysokie napięcie rzędu około 600V a to napięcie dalej jest przesyłane na dach autobusu kablami wysokiego napięcia koloru pomarańczowego i tam elektronika zarządza co z nim zrobić. Energia elektryczna jest magazynowana w "Ultracaps"- ach czyli w zespole kondensatorów o baaardzo dużej pojemności, ładowane są podczas hamowania silnikiem a oddają prąd podczas jazdy wspomagając diesla. Bezpośrednio z tylnym mostem sprzężony za pomocą wału kardana jest DDTM czyli silnik trakcyjny o mocy ciągłej 120 kW.
Ogólnie fajna sprawa, w praniu okaże się jak z trwałością autobusu, jedno jest pewne, nauczymy się serwisować te auta najlepiej w Polsce bo chyba żaden z przewoźników nie ma w swoim taborze 11 hybryd a tyle w przyszłym roku mamy ich w sumie mieć, jak na razie mamy 4.
Jedno co jest denerwujące w nich to czułość elektroniki na zakłócenia w komunikacji między modułami, jakakolwiek chwilowa przerwa w instalacji lub zmiana rezystancji powoduje wywalenia komunikatu "usterka skrzyni biegów" lub co gorsza "awaria skrzyni biegów", ta druga powoduje koniec jazdy i telefon do dyspozytora o zamianę autobusu ... Z drugiej strony to dobrze dla człowieka który zetknie się z uszkodzoną izolacją kabla HV, nie zostanie on porażony prądem bo system od razu się wyłączy.
To tyle odnośnie hybryd, jeśli chodzi o wszystko inne czyli socjal, zarobki i t.d. to jestem zadowolony, to pierwsza od dawna firma w której wszystko jest tak jak być powinno.
Pozdrawiam i życzę ... wam wszystkiego co najlepsze ;)
Ahhh i jeszcze bym zapomniał firma zasponsorowała mi prawo jazdy kat. D, egzamin już zdany, prawko odebrane i już czasami śmigam po mieście wagą ciężką ;D






sobota, 27 stycznia 2018

licznik resetuje się dziś... :P

od dziś znowu liczę moją abstynencję, wczoraj wypiłem piwo z Joanną K. i to Heinekena krówkę. Spotykałem się z nią około 2 miechy, dziś otrzymałem sms-a zrywającego, byłbym załamany, oburzony i smutny gdyby to był pierwszy raz ale akurat nie... Tylko jedna dziewczyna rozstała się ze mną face to face, w sumie to wszystko jedno jak się z kimś zrywa, może jednak nie jest taka odważna... Ogólnie fajna dziewczyna, trochę się razem rozerwaliśmy, przede wszystkim dzięki niej wróciłem do żywych, rozruszała mnie, wyszedłem na miasto, nowy profil na sympatia pl. już założyłem :) warto tam popisać z ludźmi, to dobry sposób na poznanie kogoś bo można się czegoś dowiedzieć zanim zaczniemy oceniać wygląd zewnętrzny.
A ze spraw zawodowych, zmieniłem zakład pracy :), teraz jeżdżę 15 km do pracy, firma ma autobusy Solaris, Volvo i Isuzu, narzędzia i ubrania robocze dostałem, zawodowo się rozwinę a jak wyjdę finansowo to czas pokaże, najbliższe 3 miesiące na okresie próbnym będą cienkie a później się okaże ile zarobię ale teraz chociaż mam ciepło na warsztacie i nie robię sam...

piątek, 18 sierpnia 2017

Tymczasem idę na spacer

Dwie bułki kajzerki zjadłem, kawę wypiłem, tabletki i teraz idę obczaić okolicę, chociaż objeździłem już samochodem ale chuj trzeba poprawić kondyche ;)

postanowienia na drugą połowę życia

w sumie chciałem napisać że przestanę palić i pić bo kondycji nie ma i zdrowie nie pozwala ale kolejne zadanie to naprawić zęby i cholesterol mam podwyższony, a później zobaczymy może jakąś formę aktywności fizycznej zastosuję choć nie wiem czy kolana na to pozwolą. Ogólnie to naszła mnie taka myśl że jestem na półmetku życia, za 6 dni skończę 35 lat, statystycznie to jest połowa, dołowanie się i relaksowanie i spychanie wspomnień w alkohol to jest zła droga życiowa bo lepiej sobie radzić z zadaniami na bieżąco, krok po kroczku, to video mnie natchnęło https://m.facebook.com/photo.php?fbid=1806519399365425&id=100000221468010&set=a.156731281010920.35454.100000221468010&source=11&ref=m_notif&notif_t=feed_comment_reply#!/story.php?story_fbid=3327152030665297&id=199098633470668&ref=bookmarks
Kiedyś myślałem że starość nie przyjdzie, że to mnie nie dotyczy ale jednak ciało się starzeje i trzeba o nie zadbać a w zdrowym ciele zdrowy duch, czasu nie cofnę, nie wiem co by było gdyby ... ale przyszłość można zmienić, zacznę od tych małych kroczków i niech ten wpis będzie moją umową z kostuchą, jeśli jej nie dotrzymam to niech mnie piorun trafi, krew nagła zaleje, amen

środa, 16 sierpnia 2017

Każdy zasługuje na drugą szansę ? ...

Każdy zasługuje na drugą szansę, tak mi powiedział Daniel R. parę lat temu jak rozstaliśmy się z Karo, wtedy byłem ... nie wiem, chyba chciałem zachować godność i być gość, myślałem sobie że jeśli raz mnie rzuciła to może w przyszłości znów to zrobi i nie dałem nam drugiej szansy gdy ona chciała znów być razem. Już pomijam to że wogóle mogło nam się nie udać bo może nasz związek nie przetrwał by kolejnego roku rozłąki, ona wtedy dużo pracowała i nie mieli byśmy się kiedy widywać, a może jak już bym się do nich wprowadził to bym wogóle nie znalazł pracy, lub bym miał pracę której bym nie lubił, nie wiem i już się nie dowiem bo nie dałem nam szansy, nie spróbowałem, nigdy nie żałowałem tego co zrobiłem tylko to czego nie zrobiłem, nie spróbowałem. Takie przemyślenia mam po tygodniu urlopu spędzonego w domu, tydzień leżakowania i bicia się z myślami, nic na to nie poradzę, one same mnie nawiedzają, nie ważne jak głęboko bym je zepchnął w podświadomość i tak wrócą tylko ze zwiększoną siłą. A nawet ze sobą nie porozmawialiśmy po rozstaniu, nie widzieliśmy się, myślę że to miało pomóc w tym żeby nie tęsknić żeby zapomnieć ale nie da się zapomnieć o wielkiej miłości. Na codzień człowiek ma inne zmartwienia, obowiązki a teraz ... już współczuję więźniom tego ich nadmiaru czasu, to musi być koszmar siedzieć w celi i ciągle myśleć o swoim życiu które mija, ja jestem wolny, mogę robić co chcę ale jestem niewolnikiem swojego umysłu. Może to przez to że "chłopaki nie płaczą" ? facet musi być twardy, nie okazywać emocji, ale my też mamy uczucia tylko ich czasami nie widać a wy kobiety się wypłaczecie, wygadacie i gotowe, oczywiscie są wyjątki ale mniej więcej tak to wyglada.
Karolino jeśli to czytasz to przepraszam za wszystko i dziekuję za te wspólne chwile chociaż było ich tak mało, wtedy postąpiłem tak a nie inaczej bo nie mogłem inaczej i sumienie by mi nie pozwoliło i moja duma, mój charakter, przepraszam za głupią blondynkę, jesteś bardzo inteligentną i ciepłą osobą, przy tobie i Natalce poczułem się jak mąż i ojciec, życzę Ci żebys w koncu była szczęsliwa.

sobota, 12 sierpnia 2017

miałem nadzieję...

miałem nadzieję że jednak będziemy razem, ale jeśli tak to kiedy i gdzie? To byłoby samolubne liczyć że ona będzie sama tak jak ja i że będzie na mnie czekać. Czasami dopadają mnie takie myśli i smutek, pustka, straszna i wszechobecna. Ale chyba lepiej jest czuć niż nic nie czuć ?

czwartek, 10 sierpnia 2017

Wrażliwi mają gorzej?

Dopóki pracuję nie mam czasu myśleć, tylko reaguję, drugi dzień jestem na urlopie i już mi smutno, kiedyś pisałem że mi lepiej, łatwiej bez Karoliny ale ja nadal pamiętam ... mam pamięć absolutną do twarzy, do wydarzeń w moim życiu, do ludzi, Ona była moją pierwszą miłością, pierwszy poważny związek, w wieku 30 lat ... dlatego tak boli, znalazła sobie kogoś tam u siebie na miejscu, to dobrze, zasługuje by być szczęśliwą, a tylko dom rodzinny jest jej potrzebny do szczęścia, nic więcej.
A co jeśli ona była tą jedyną ? jeśli już nikogo nie pokocham ? nie wiem ile jeszcze zostało mi lat życia, statystycznie faceci żyją około 70 lat w porywach, więc mi zostało około połowa, 24.08 ukończę 35 lat, ale nie zamierzam nikogo poznawać i wiązać się na siłę, chyba lepiej być sam niż być z kimś na siłę, bez miłości, to byłby kolejny cios. Może przed emeryturą poznam drugą miłość, teoretycznie to całkiem dużo lat.
Od 16-tego do 21 -szego będę nad morzem w Grzybowie, zabieram siostrę, nie chcę sam bo co bym tam robił sam ?
Ałdi zrobiłem przed wyjazdem, calutki nowy rozrząd na częściach z najwyższej półki, nowe paski klinowe, nowe amorki przednie Sachs, klima uszczelniona (dławica z firmy Laser Sinex) i napełniona, nawet zrobię chłodzony schowek :)
O pracy nawet nie chce mi się pisać bo nie chcę się denerwować... Na forum dostałem na testy latarkę RCH6 z Phillipsa, polecam to jest czołówka z magnesem, fajna regulowana, z ładowarką, płaska.
Znalazłem na FB fajny pozytywny blog http://justynaolowniuk.pl/
Może dobrym pomysłem byłby kurs tańca, kobiety lubią facetów tańczących ...

czwartek, 16 lutego 2017

Anglia ? Polska ?

Co to ja chciałem napisać w moim dzienniku pokładowym? Hmmm Spondyloartropatia zapalna ...

Spondyloartropatie zapalne to grupa chorób, w których przebiegu występują objawy zapalenia stawów kręgosłupa i – równocześnie – zapalenia stawów „obwodowych” (stawów kończyn). Odróżnia się dwie postacie spondyloartropatii: osiową – gdy przeważają objawy ze strony kręgosłupa i obwodową.

Ponoć jestem na to chory, to całkiem możliwe bo bolą mnie stawy, zagadka rozwiązana, od kilku miesięcy dostaje zastrzyki w ramach programu leczenia lekami biologicznymi, kiedyś dawali na to bodajże sterydy ale ja dziękuję za taką przyjemność, chodziłem na siłownię kiedyś a sterydów nie brałem, za dużo mają efektów ubocznych. Okaże się za ponad półtora roku czy pomogą leki bo leczenie trwa 2 lata. To kolejny powód do zastanowienia się czy wyjeżdżać za granicę bo tam trzeba mieć zdrowie no i jeszcze jest taki motyw że tam mechanicy palą zioło :D prawie wszyscy a mi to nie wyjdzie na dobre, na pewno, wolę sobie wypić piwo.
Sprawa nowego przetargu na przewozy znów się przedłuża bo Oborniki proponują ponoć 10 mln. za 7 lat a szefowie naszej firmy chcą 17,5 mln. a to i tak najlepsza oferta z przedstawionych więc teraz ponoć w kwietniu się rozstrzygnie czy ktokolwiek będzie tam woził ludzi czy też będą wszędzie zapierdalać z buta :) a kiedyś tak było ... pewnie co poniektórzy pamiętają te czasy, czasy KSK ...
Jakby co to szef zamierza zakupić flotę takich oto ZAZ-ów A10:


Bolą mnie gnaty !!! kolana najbardziej, nie cały czas ale teraz np. czuję, biorę dodatkowo Collaflex i piję oliwę z oliwek, ponoć pomaga.

Co by tu jeszcze, dostałem od gwiazdora (Hydro) stację lutowniczą z hot-air, fajna sprawa, kupiłem programator Vellon vp-390 i już coś tam działałem, ściągnąłem 750 gb Damosów (jeszcze nie wiem do końca po co) i przy nadmiarze gotówki coś tam podziałam ale jak na razie zawiesiłem inwestycje w to hobby bo trzeba też zadbać o siebie, w piątek odbieram nowe okulary :) w końcu będę widział bez rys i na drodze będzie bezpieczniej ... Trzeba mieć oczy dookoła głowy bo motocykliści i rządowe limuzyny są wszędzie :)













Psy dostały bateryjki do obroży antyszczekowych i nareszcie zapanował względny spokój

W pracy znowu zostałem sam, "mechanika - typa" zwolnili oficjalnie za to że "nabluzgał" kierowniczce no i jak rozmawiał o tym z prezesem przez telefon to jego też zjebał aż biedny szef nie mógł do siebie dojść przez pół godziny :D jakoś daję radę sam na warsztacie ale czasami naprawdę jestem u granic wytrzymałości fizycznej.

Marcin i Marta - siora nie są już parą, teraz są ... nie wiem jak to nazwać, nie znam się na tych nowoczesnych związkach, ogólnie pokonała ich odległość, nie ich pierwszych ...

Ja ogólnie odnowiłem kontakt z Karoliną w ten sposób że jej wysłałem kwiata na walentynki ale dostałem w sumie za to zjebke, może się należało, długo długo nic i jeb kwiatem ... :D
Moja mama wiele razy powtarzała że jestem taki że długo długo nic nie mówię a jak coś pierdalne to nie wiadomo co z tym zrobić i człowiek się wbija w szok.

Pisałem tu w tym moim pamiętniku o Karolinie rzeczy które ją dotknęły i to na publicznym gdzie każdy może to przeczytać łącznie z nią, nie miałem takiego zamiaru i za to publicznie przepraszam, pisałem swoje myśli i uczucia bez ściemy, gdzieś muszę się wygadać ... Po ponad dwóch latach osobno nie mam już w sobie żadnych negatywnych emocji w stosunku do niej, była i będzie kimś wyjątkowym w moim sercu zawsze, nie wiem czy by nam się udało być razem tak na co dzień ??? Człowiek człowieka poznaje bardzo długo i to najlepiej mieszkając razem bo wtedy wychodzi szydło z worka. Ponoć kobiety są zmienne i nie wiedzą czego chcą ale ja też teraz nie wiem ... nic nie wiem

Chyba robię się coraz bardziej ludzki, do każdego człowieka podchodzę z sympatią bez złośliwości, wywyższania się i cwaniakowania, no chyba że zasłuży sobie to potrafię człowieka tak zmanipulować żeby się wkurwił :D

Demon w tym momencie rozpierdala poduszki na wyrze mojej siostry, ogólnie robi sajgon żeby uwić sobie gniazdko do leżenia ... a nie ... poszedł sobie czyli to było czysto złośliwe z jego strony ...

Ale tak na koniec muszę coś napisać o samochodach bo to jest blog autobusowy a więc tak, od poniedziałku walczyłem z solarisem urbinetto 10 i z mercedesem citaro, w solku po kolei wysiadły 3 zawory pneumatyczne i przepalił się wąż powietrzny przy sprężarce, zawór czterodrożny, podstawa osuszacza i modulator EBS, ten ostatni kosztował 3500 zł brutto a to i tak najtańszy bo w serwisie krzyczeli 4500 zł netto, powymieniałem i na razie auto jeździ ale czuję że to nie koniec ...
W Citaro po remoncie silnika w NS nie kręcił się wiatrak chłodnicy, bez wyciągania pompy hydro już wiedziałem co zjebali a właściwie co zgubili mechanicy, wypadł im i zdematerializował się t.zw. zabierak, musieli kupić nowy w serwisie mercedesa za 900 zł ot taki tam malutki trybik, też już jeździ merc, w środę przyjechali i zamontowali jak mnie nie było.

A jeszcze z nowości uczę się gotować ... znowu ... taka miła odmiana od tych zajęć technicznych, fajna odskocznia, zamiast smarów cebula, mięso, warzywa ...


Aha na fejsie mam znowu konto ale wam nie powiem jak się tam nazywam :P taki jestem ...

wtorek, 2 sierpnia 2016

Na rozdrożu ...

Nie lubię takich momentów w życiu ... Lubię mieć coś pewnego, mieć wszystko poukładane, mało czego się boję bo wiele w życiu widziałem, wiele doświadczyłem, toteż się boję wejść drugi raz do tej samej rzeki. Różnica jest w tym że miałbym zaufać innym ludziom, powierzyć im swój los. Jestem lepszym fachowcem, więcej umiem, szwagier mówi że się marnuję tutaj, mielibyśmy założyć swój warsztat z Jackiem mechanikiem, w Anglii jest to łatwiejsze niż u nas i nie trzeba płacić haraczu państwu ...
Kiedyś taka decyzja u mnie byłaby momentalna bo chciałem zwiedzać świat, usamodzielnić się, poznać kobietę życia ... A teraz ? pracuję ... ile to ja pracuję lat? w Warbusie? hmmm chyba ponad 6, to już patologia, idę w ślady ojca, tata pracuje w jednej firmie odkąd się urodziłem, czyli zajebiscie długo, dorabia sobie do emerytury i też jest fachowcem w swoim fachu. Różnica polega na tym że on musiał podjać pracę tam bo dzieci się urodziły a ja jestem tyle lat w jednej firmie bo ... no właśnie, chyba z wygody, ze strachu przed zmianą? To co nas ogranicza to głównie nasz umysł, bo wszelkie rzeczy materialne, budowle, społeczeństwa, rodziny wszystko co nas otacza, najpierw zostało przez kogoś wymyślone.
Trzeba mieć myśl przewodnią, siłę wewnętrzną która pcha człowieka, dla jednych to miłość, dla innych pasja. Kochać kocham najbliższych, pieski, tylko tej lepszej połówki brak. Pasje mam nawet kilka, głównie motoryzacja, lubię mechanikować, wędkować lubię na spławik, spining.
Niedługo wypłata, okaże się czy mam stałą pensję czy nie ... jesli nie to będzie powód do zmiany pracy, drugi powód to mój przełożony, działa mi na nerwy, czasami wkurza mnie a czasami jego nerwy mi się udzielają.
Ogłoszeń towarzyskich nigdzie nie daję bo to chyba nie tędy droga, ale zastanawiam się w takim razie gdzie poznać tą swoją panią, napewno nie tu gdzie jestem teraz gdy to piszę ... Karolina mnie nawiedza :) w końcu to moja pierwsza i do tej pory jedyna miłość, sąsiadka Mania Mania mnie nie chce ... bo ... poprostu bo nie ... głównie dlatego że jestem młodszy, aż 5 lat !!! :) normalnie smarkacz, no ale ok rozumiem że kobiety po prostu tak mają, drugi powód to fakt iż spotyka się z Tomkiem, czasami się spotyka bo mieszka ponad 200 km od Kozich gdzies tam w Polsce, ani jedno ani drugie nie chce się przeprowadzić bo coś tam coś tam, on ją zwodzi a jej to wystarcza, może go kocha a może jest dobry w łóżku :) nie wiem i nie chcę wiedzieć, wiem natomiast że umiejętności Arniego Mania raczej nie wypróbuje a szkoda ... Nie dziwię sie jej, po 17 latach w nieszczęsliwym związku złapała kogoś z kim jest szczęśliwa, rzadko bo rzadko ale jednak i nie chce tego stracić, ale jeśli mają tak do siebie jeździć dłużej to współczuję bo tez znam te spotkania, rozstania, ech życie :) kocham cię nad życie...
I co by tu jeszcze nawinąć ... tydzień urlopu mam za sobą, z Łukaszem i siorą byliśmy w Krzyżu Wlkp. głównie to mieliśmy łowić ryby no i próby były na koszyk, spławik, spining i ni chuja ani płotki ... ale przynajmniej uruchomiłem drugą wędkę taką 2 metrową, lekką i dostałem do niej kołowrotek od kolegi, zmontował mi zestaw do spiningu z gumową rybką, fajna zabawa.
A tutaj na zdjęciu nietypowy sposób gotowania:

Wracając do kobiet, w Anglii ponoć nic się nie zmieniło, Jacek mówi że polki nadal są zdradliwe tam i nie ma szans jakąś porządną trafić więc tylko tu trza polować.
Kupiłem se nowego Delfi na bluetooth, fajna zabawka, tamtego sprzedałem Marcinowi ale coś nie umie go uruchomić, z tego co widzę on ma taki talent do elektryki jak ja do rozrzadów ...
Łukasza Focus nareszcie nie pluje śmieciami z wydechu, wymienił sondę Lambda, zmniejszyłem mu mnożnik i gitarra, spaliny czyste i pewnie spalanie się zmniejszy.
Ufff fajnie się tak wygadać, wyrzucić z siebie grzechy jak na spowiedzi :)

niedziela, 29 maja 2016

Jestem singlem :) ...

... znowu ale to nic nie szkodzi, można przywyknąć, lepiej tak niż być z kimś nieodpowiednim, Kasia okazała się ... nie do końca stabilna emocjonalnie, wybuchowa, taka wariatka ale w negatywnym znaczeniu, bo są też pozytywni wariaci al ta nie ...
A tak poza tym to w pracy ostatnio zrobiliśmy parę silników w VDL-ach i nawet działają :)
Niedługo pojadę na Jackowskiego złożyć dokumenty na kartę wędkarza :D, wędki, spławiki, kołowrotki już mam także będzie nowe hobby. Drugie moje hobby czyli moja Audica otrzymała nowy wybierak biegów
Piękny nie? to co widać to tylko gałka i nowy mieszek ale całość wymieniłem i zastosowałem od VW Passata B5 FL 2.0 z 2002 roku, jeden drążek został tylko stary bo od pasiora nie pasował, całkowity koszt - 85 zł. Już mam kupione filtry, w robocie mam olej do silnika i w tygodniu wymiana będzie a tak poza tym to jeszcze mnie czeka wymiana tylnych tarcz, klocków i łożysk, świece zapłonowe trza zmienić, wyczyścić kopułkę i palec albo wymienić a w przyszłości tylna belka bo ostatnio widziałem że są simerbloki pozrywane. Ogólnie to już staruszek to moje Ałdi :) 21 lat i 390 tys. przebiegu to nie mało, ale jeździ mimo wszystko i dlatego staram się naprawiać wszystko na bieżąco

sobota, 9 kwietnia 2016

Dwa miesiące minęły? jak z bicza strzelił ...

Co ja robiłem w tym czasie ? Hmmm, na bank byłem w Anglii i na bank byłem na targach Motoshow w Pozku. Czas zapierdala a ja nadal jestem kawalerem :) no i co z tego wynika? nic, ojciec mówi że będę płacił bykowe jak sie nie ożenię haha :D pożyjemy zobaczymy co wymyślą PiS-iory, zawsze mogę uciec do UK, Daniel pytał czy mam prawko kat. C, chodzi mu po głowie wożenie stali z Polski do Jukej tylko trzebaby porównać ceny czy się opłaci, zrobić prawko i znaleźć ciężarówę bo czymś trzeba to wozić, no to jest plan, byłby dodatkowy zarobek.
Właśnie w tym momencie słucham pozytywną piosenkę:
https://www.youtube.com/watch?v=qB81nRlTcRE
W robocie przedwczoraj wyciągnąłem martwą mysz z nadmuchów w VW T5, leżała między pyłkiem i parownikiem klimy, myślałem że to tak śmierdzi z zagrzybionej klimy, ale zdziwko mnie złapało jak włożyłem tam dłoń a tu coś miękkiego :/ fuj fuj fuj, gdybym był trochę bardziej  brzydliwy to był obrzygał kolegę.
A teraz coś takiego leci:
https://www.youtube.com/watch?v=EJsZcPv0BS0
A za niedługo, jeszcze dziś jadę na Naramowice na randkę, pierwsze spotkanie z Kasią, wynalazła mnie na Cafe pl, zagadała, napisała, zadzwoniłem, pokazałem bloga i tak poszło :)
A dziś jest już 9.4.2016 godz. 11:44 siedzę sobie i piję piwo Namysłów pils "dla tych co się znają" dziś na wieczór jestem umówiony znów z Kasią na spacerek :) Wczoraj byliśmy na starym rynku ... Nazwy knajpki nie przypomnę sobie mimo że byłem trzeźwy... Fajnie było, dwa drinki wypiłem bez alkoholu w myśl zasady "piłeś nie jedź" jeszcze w castoramie byliśmy po lampę i w Tesco po inne takie tam zakupy. Ogólnie to dawno nie widziałem Poznania po zmroku :) nawet policjantów było widać na straży, przyczajonych ale to dobrze, przynajmniej człowiek czuje się bezpieczniej.

poniedziałek, 15 lutego 2016

MK 14 EBR - Sniper Ghost Warrior 2

Tytuł posta to mój ulubiony karabin w S:GW 2 ze względu na to iż ma magazynek na 20 naboi i jest karabinem automatycznym czyli można strzelać raz za razem. Dość długo gram w sieci, w rankingu jestem 608 pod względem ilości zabitych, umarłem mniej razy :) także nie jest źle, zdarzyło się że miałem kilkanaście ofiar w rozgrywce z tym że zazwyczaj nie rankingowej no i zazwyczaj są to kiepściaki, t.zw. worki :) jak trafie na dobrych zawodników to dostaję niezłe baty ale nie pozostaję im dłużny. Mój pseudonim w trybie multiplayer to Bertonino, jeśli ktoś z moich czytelników gra w tą grę to jakby co pozdrawiam kolegów Senda i Liedt, najbardziej dali mi się we znaki, zbierałem do tej pory od nich największe lanie :) ale to dobrze jak ktoś sprowadzi mnie czasem na ziemię. Ostatnio grałem z dwoma kolesiami z RPA, rozmawiali między sobą w swoim języku i zdziwili się gdy zapytałem o ich język "Afrikaans" :D Ogólnie mało gram ostatnio bo dużo pracuję aż sił brak ale chyba zaraz na chwilę usiądę i rozwalę komuś rozgrywkę :) pozdrawiam blogerów

niedziela, 14 lutego 2016

VW Transporter 2.5 TDI UPG

Witajcie blogerzy :) tytuł posta jest taki ponieważ chciałbym pomóc mechanikom którzy będą mieli w przyszłości nieprzyjemność naprawiać tą zemstę Honeckera. Na początku napiszę iż do tego silnika najlepiej mieć blokady rozrządu, stają się one niezbędne w momencie w którym damy głowicę do remontu i wymienią nam wałek, między nim i kołem zębatym nie ma ani klina, ani nawet stożka, nie ma znaków oprócz odnośnika na dole silnika. Oczywiście opisywać demontażu przodu auta nie muszę bo każdy to ogarnie. Kolektora ssącego bez demontażu przodu nie sposób ściągnąć, chociaż kiedyś dwa razy mi się to udało ale suma sumarum czasowo wyszło tak samo jak z demontażem zderzaka, chłodnic i t.d. no i ręce nie poodzierane bo tam ogólnie ciasno jest. Jeśli wymieniamy UPG bez wymiany wałka nierządu to blokad nie trzeba, tylko ustawiamy dół w ten sposób:
Nie mając pokrętła nr 3 można sobie poradzić ale lepiej sobie je dorobić, znak na obudowie (klapce) musi się zgrać w linii z otworami w wale korbowym, oraz krzywki wałka rozrządu na pierwszym cylindrze muszą być zwrócone ku górze, wtedy jednocześnie tłok nr 1 jest w GMP, jeśli krzywki nie są w górze to robimy pełen obrót wału i już są :)
Do wałka nierządu przykręcone jest kółko zębate z kołem sygnałowym z którego zczytuje położenie czujnik wałka i po ustawieniu na znaki musi to wyglądać tak:
To chyba tyle jeśli chodzi o ustawienie kół przed demontażem, jeszcze tylko chciałbym pochwalić konstruktora za rozwiązanie kolektora wydechowego, bo do demontażu głowicy wystarczy odkręcić tylko 3 śrubki mocujące turbo do kolektora i głowica nam wychodzi bez kolizyjnie.
Montujemy wszystko do kupy oczywiście w kolejności odwrotnej :) z tym że cały czas obserwujemy znaki rozrządu, można wyregulować luzy międzyzębne tak jak tutaj kołem kompensującym:
Po zmontowaniu wszystkiego do kupy obracamy wałem silnika 2 razy odkręcamy klapkę na 3 śrubki, luzujemy śrubę "spline" i pokrętłem z dwoma bolcami ciągniemy lekko w lewo do oporu (wg. książki 0,5 Nm) i dokręcamy śrubę na 20 Nm + 90 stopni.
Jakby ktoś pytał to pompowtryski ustawiliśmy na 180 stopni, ponoć tyle ma być chociaż są tacy co ustawiają na 225 ale my ustawilismy na 180.
Jeśli mają nam w szlifierni wymienić wałek rozrządu to najlepiej samamu zdemontować koła zębate w głowicy a jeśli się zapomni jak to było przedtem to zawsze jest katalog ETKA online: http://ifinterface.com/page/page3.php klikamy tam Carprog 2 i mamy katalog vw a w nim rysunki, schematy.
Potrzebujemy również blokady np takie: http://allegro.pl/zestaw-blokad-rozrzadu-vw-2-5-tdi-pd-touareg-t5-i5128196553.html te są akurat najtańsze, trzeba było je trochę szlifować bo chińczyk chyba był na kacu ale ostatecznie spasowały. Potrzebujemy również nową podkładkę cierną (zabierak) nr. 070109421A i śrubę wałka nr. N10521701, koszta są śmieszne bo 38 zł taki zestaw w serwisie VW a możemy spać w nocy spokojni o to że kółko wałka sie nie przestawi. Nasza głowica była planowana pierwszy raz, robili t.zw. remont łącznie z gniazdami zaworów i obsadami wtrysków, także wg. szlifierza grubsza uszczelka pod głowicę jest niepotrzebna ale kumpel mechanik uświadomił mnie że po planowaniu zmienia się odległość kół zębatych i tym samym luzy międzyzębne, nie wiem czy koło kompensujące by ten luz wyrównało i szczerze to wolałem tego nie sprawdzać, daliśmy grubszą uszczelkę z dwoma dziurkami: 070103383N.
No i to na tyle by było, nie wiem czy silnik odpala bo nam przy okazji chłodnica pękła, zobaczymy w poniedziałek ale wg wszystkich znaków na niebie i na ziemi powinno być oki.
Na zakończenie taka mała rada dla początkujących przy tym silniku, obudowa koła zamachowego  ma taką zajebistą dziurę na górze zupełnie bezużyteczną bo zębów wieńca nie widać ale bardzo ładnie wpadają w nią śrubki, klucze i t.d. przykryjcie tą dziurę czymkolwiek bo jak wam wpadnie coś do środka to dołem nie wypadnie :) bo na dole nie ma otworu ...



piątek, 11 września 2015

Sniper Ghost Warrior 2

Witajcie. Od ponad 2 lat nie grałem w żadne gry bo mi się chyba nie chciało, tydzień temu będąc na zakupach w Biedronce w moje ręce wpadła gierka Sniper po taniości

 za 8.99 na płycie były różne strzelanki m.in kod do ww gry na Steam. Moja ocena gry w trybie jednoosobowym to 3+, ogólnie potraktowałem to jako trening przed prawdziwą rozgrywką w trybie multiplayer w sieci. W trybie jednoosobowym ruchy przeciwników są przewidywalne, można ich łatwo dostrzec, jednym słowem walka jest przewidywalna, aczkolwiek wiele żyć traciłem w każdej misji zanim obrałem właściwą taktykę.
Prawdziwa walka odbywa się w sieci przeciwko ludziom którzy kombinują, kryją się, uciekają i oszukują.
Najbardziej do gustu przypadł mi "kurort" -  https://www.youtube.com/watch?v=E0asAj6wzHI
Wiele razy serce mocniej zabiło tak jak bym tam był sam osobiście. Ogólnie dobór broni nie ma większego znaczenia, celownik w każdym karabinie jest z opcją powiększenia i w każdym przypadku celowanie na stojąco w przeciwnika jest niemożliwe bo nasza postać zdaje się być chora na parkinsona (znawcy tytułu wiedzą o co chodzi). Różnice natomiast występują w odrzucie danej broni, ale to trzeba sobie popróbować, poeksperymentować który karabin nam pasuje, ja najczęściej wybieram karabin wyborowy CheyTac M200 Intervention 

 ponoć ma zasięg 2300 m i nie rzuca za bardzo. Jedyna opcja celowania ze snajperki  to albo ukucnąć albo położyć się, na leżąco celownik jest prawie nieruchomy i można namierzyć dokładnie naszą ofiarę, jeden minus jest taki że nie wszędzie da się położyć i nie wszędzie jest widoczność z pozycji horyzontalnej. W sieci nie grają pasikoniki, to są ludzie którzy spędzają przed komputerem kilkanaście godzin dziennie i mają opanowane wszelkie kryjówki i sposoby na podchody i odstrzelenie przeciwnika. Recepta na wygraną jest taka że trzeba dużo się przemieszczać, wynaleźć sobie jakieś ulubione miejsce na planszy i do niego wracać żeby mieć jak najlepszą widoczność na teren przeciwników. Z karabinu nie można za długo celować i oglądać sobie terenu bo niestety a może stety nasz celownik optyczny zostawia po sobie odblask światła widoczny do ludzi bo drugiej stronie barykady. Najlepsze są miejscówki gdzieś wysoko, między workami z piaskiem albo w krzaczorach. Jeśli chodzi o grę drużynową to zapomnijcie że ktoś będzie z wami współdziałał, jest to utrudnione bo w sieci grają osoby z całego świata, nie tylko z europy i nie tylko anglojęzyczni ale również rosjanie, chińczycy, japończycy, także komunikacja między członkami drużyny jest często niemożliwa, poza tym mało kto chce chronić drugiemu dupę a tak by było najlepiej, dogadać się że jeden strzela ze snajperki a tym czasem drugi chroni tyły. Niestety w każdym momencie musimy spodziewać się że gdy celujemy i szukamy celu to z tyłu może nas zajść jakiś "Crosser" i nam podetnie gardło albo strzeli z pistoletu z tłumikiem w łeb. Crosser czyli człowiek który przedostaje się na drugą stronę może podczas swojego wypadu zarżnąć kilka osób ale tak czy inaczej nigdy się nie uda wrócić żywy z takiej misji bo reszta drużyny przeciwnika widzi co się dzieje i go po prostu ktoś odstrzeli. Podsumowując grę w sieci radzę grać drużynowo, bo samotnik raczej prędzej niż później skończy z raną postrzałową z tyłu głowy.
Polecam grę szczególnie ze względu na tryb multiplayer, daje mnóstwo frajdy ale przede wszystkim człowiek wczuwa się w postać i przeżywa każdą "śmierć" postaci którą steruje :)
Ja jak na razie zrobiłem sobie przerwę techniczną od polowań bo plecy mnie rozbolały od siedzenia na kanapie no i psychika musi wrócić do normy, nawiasem mówiąc nie dziwię się że gra jest dozwolona od 18 roku życia ...

sobota, 29 sierpnia 2015

1997 rok

Ten rok kojarzy mi się z utworem https://www.youtube.com/watch?v=aieEZ950d1I
to pierwsza piosenka Depeche Mode którą usłyszałem, przez wiele lat to był mój ulubiony zespół, a ten utwór uwielbiam: https://www.youtube.com/watch?v=qU8UfYdKHvs
W 1997 roku Arni rozpoczął naukę w zsz na ul. Grunwaldzkiej, świetna szkoła i jeszcze lepsza zgrana klasa,
 wtedy nauka w szkole zawodowej to była ostatnia deska ratunku dla miernych uczni takich jak ja i moi koledzy i wstyd dla rodziców, moja mama nie była zachwycona. Teraz szkół zawodowych pozostało niewiele, Balcerowicz większość zlikwidował dawno temu, w efekcie nowych mechaników takich prawdziwych nie przybywa, starzy odchodzą na emerytury, a ci w średnim wieku często emigrują. Teraz zawodówka to brzmi dumnie.
W tym samym roku miała miejsce powódź tysiąclecia w południowej i zachodniej Polsce, z jednej strony kataklizm, ogromne straty, z drugiej zaś dowód na to że Polacy potrafią się zjednoczyć kiedy potrzeba https://www.youtube.com/watch?v=GX0-HPcjo_c
Kojarzę ze szkoły bardzo dobrze lekcję z panem Kowalowem byłym wojskowym 11 września 2001 roku, przerwaliśmy lekcję żeby posłuchać relację z zamachu na WTC.

A wy jak pamiętacie rok 1997??? proszę o komentarze i pozdrawiam

piątek, 28 sierpnia 2015

Where have all the good men gone and where are all the gods?

No właśnie gdzie się podziali dobrzy faceci i bogowie ??? Hmm nie wiem, a czy są jeszcze potrzebni? W Polsce kiedyś byli prawdziwi mężczyźni, bohaterowie, rycerze, uczeni, poeci, szlachta, niestety wojny, zabory, rozbiory przetrzebiły nasze społeczeństwo, bohaterowie poświęcili swoje życie dla nas żeby nam się lepiej żyło, a ci którzy przeżyli są już dziadkami, żyją w nędzy zapomniani, opuszczeni i jak tu być bohaterem, nikomu się to nie opłaca. Tak jak nie opłaca się utrzymywać armię, tak twierdził dotychczas nasz kochany rząd, bo przecież taki żołnierz jest potrzebny tylko w razie wojny a w czasie pokoju jest przecież bezproduktywny, nic nie produkuje, nic nie naprawi, więc jest niepotrzebny, a żołd trzeba mu zapłacić. Toteż należy zredukować ilość żołnierzy do około 100 000, co przy 38 000 000 obywateli daje nam 0,2 % a o i tak za dużo bo przecież wojna nie ma prawa wybuchnąć, no jak??? w 21 wieku wojna???
Dla porównania w Szwajcarii jest około 8 000 000 ludzi, 7 000 żołnierzy zawodowych, przy czym corocznie szkoli się około 20 000 rezerwistów i w przeciągu 72 godzin w razie wojny armia może się rozwinąć do 360 000 żołnierzy, jak to możliwe? rezerwiści po zakończeniu szkolenia zabierają swój ekwipunek oraz broń (sig 550) do domu, oczywiście amunicja znajduje się w zbrojowniach. Ogólną liczbę sztuk broni w gospodarstwach domowych w Szwajcarii szacuje się na około 3 000 000, nie wiadomo ile jest broni myśliwskiej w użyciu ponieważ nie jest ona rejestrowana. Zobaczcie taki mały kraj a nikt nie chce ich zaatakować, teraz wiadomo czemu :) Dla tych co też się interesują historią podaję link do filmiku Michała, facet ciekawie opowiada nie tylko o historii: https://www.youtube.com/watch?v=azcMyHYeRZk
To tak na początek napisałem żeby było ciekawie :P
Co u mnie słychać? a niedawno wróciłem z Mazur - krainy tysiąca jezior, faktycznie jest to gratka dla ludzi którzy uwielbiają żeglować, ja mam tylko samochód także nie popływałem a szkoda. Byłem tam jednak z siostrą, nie sam bo samemu jednak smutno, tym bardziej że 3 dnia pobytu rozbiłem namiot pod Mrągowem a tam sami Warszawiacy, dziesiątki  warszawiaków czyli nie było do kogo gęby otworzyć. Pięć dni spędziliśmy bardzo aktywnie, nie było za dużo odpoczywania, leżingu i plażingu, z czego siora nie była zadowolona, no ale nie co dzień człowiek gdzieś wyjeżdża także trzeba było jak najwięcej zobaczyć. Chyba najciekawsze były gruzy Wilczego szańca - głównej kwatery Adofa H. i jego oficerów, super marina jest w Mikołajkach, czerwonacka się do niej nie umywa. Awarii samochodu brak.
Samopoczucie u mnie jest takie sobie, bywało lepiej, mało śpię, często jestem rozdrażniony, czasami czuję się jakoś tak nieswojo, czuję czasami taką jakby pustkę, czasami normalnie śpię a czasem budzę się i nie wiem gdzie jestem, zajmuje dłuższą chwilę żeby rozpoznać pokój, niezła jazda.
Może to tylko zmęczenie materiału, a może jeszcze nie odreagowałem rozstania z panną Karoliną, nie wiem nie jestem psychiatrą, a może by pogadać z jakimś, nigdy bym nie pomyślał że mnie to trafi, a może samo przejdzie, ponoć czas leczy rany. Moja najulubieńsza sąsiadka twierdzi że najbardziej zestresowani są ludzie w wieku 18 - 33 lat a mi stuknęło właśnie 33 także teraz ma być lepiej, bezstresowo. Pewne jest to że z wiekiem coraz więcej wiem a nic nie denerwuje człowieka bardziej niż niewiedza, niepewność. Tylko jest jeden problem, żeby wiedzieć trzeba słuchać, obserwować a ja za dużo widzę, słyszę i za mocno czuję, inni się znieczulają alkoholem, narkotykami a ja nie, do mnie butelka pasuje jak pięść do nosa, próbowałem ale to nie dla mnie, narkotyków nigdy nie próbowałem nawet bo mam i miałem zbyt wielu znajomych uzależnionych w tym moim krótkim życiu.
Rodzinka czuje się ok, mama miała operację ginekologiczną, biedaczka, ale daje radę.
Piesy żyją, Demon miał reperowaną drugą tylną łapę, znów zerwane więzadła, rana się zagoiła, jeszcze trochę kuleje ale tylko jak pamięta że go boli, a jak się wścieknie albo jest czymś zafascynowany co zobaczył lub usłyszał do ból przechodzi i spowrotem skacze po meblach. Demon już w sumie 3 razy mnie poczęstował zębami, pierwszy raz był jak go próbowałem przepchnąć na kanapie, spał, chyba mu się coś śniło i mi przejechał zębami po ręce jeszcze taki nieprzytomny ale potem przeprosił. Drugi raz był u weterynarza przed operacją, koleś próbował mu włożyć termometr w tyłek a ja akurat nieszczęśliwie znalazłem się na linii ognia no i mi się dostało za niego. Trzeci raz był 2 dni temu jak piesu spał na mojej kanapie a ja chciałem go przenieść, chwyciłem go pod udo i chyba go zabolało bo się przebudził i przejechał mi zębami po dłoni, ale znów potem przyszedł i przeprosił. Trzeba uważać.
Tak poza tym to wysyłam szwagra do pracy w UK u Daniela, na 14 października ma bilet lotniczy, w pewnym sensie wysyłam go na zwiady, Daniel twierdzi że teraz jest lepiej odkąd nie ma z nim Tomka, ja jestem ostrożny po tej gehennie którą przeszedłem tam kiedyś. Może faktycznie jest lepiej, oby się udało Marcinowi, w końcu by zaczął żyć jak człowiek. Też mogłbym wyjechać choćby dziś i być managerem Daniela, tylko ja nie chcę znów być sam jak palec, kumpel jest tam już prawie 10 lat, ma rodzinę, córki, żonę a samemu można jedynie ... nie wiem pieniądze zarobić i wrócić do kraju bo każdy zaczyna tęsknić za ojczyzną, prędzej czy później. Poza tym może mnie w międzyczasie trafi jakaś zabłąkana strzała amora ... kto wie, żyjemy w ciekawych czasach, będą kiedyś pisali o nas w książkach określając jako generacja Y, która niby wszystko wie ... z mediów
Moja była ostatnio odezwała się i stwierdziła że wyjeżdża na wycieczkę do Turcji, ja na to się pytam czy nie może sobie wybrać jakiegoś państwa trochę mniej ogarniętego wojną a ona na to że tam gdzie jedzie nic się złego nie dzieje :0 normalnie szok, słyszałem dowcipy o blondynkach, że są głupie i t.d. ale bez kitu jak już chce trafić do obozu to niech jedzie na Ukrainę, może będzie taniej i na pewno bliżej niż Turcja...
A z wiadomości z Anglii z ostatniej chwili należy wspomnieć o tym że firma Twigworth Breakers  zamyka swoją działalność https://www.facebook.com/twigworth.breakersltd?fref=ts
Firma Rob-a i Chris-a Walker-ów to doskonały przykład jak można ubić kurę znoszącą złote jaja, firma działała ponad 40 lat.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Jest 2 sierpnia 2015 roku a ja...

A ja od wtorku przyszłego tygodnia zaczynam urlopować, myślę że po prostu wsiądę w auto, moją zieloną strzałę i pognam w Polskę. Chyba sam pognam, może zabiorę siostrę, może nie... dziewczyny nie zabiorę ponieważ już z nią nie jestem, nowej jakoś nie mam ochoty szukać kolejnej, raczej napewno nie w internecie. W domu mówią żeby nie jechać samemu bo niebezpiecznie, ktoś może mnie porwać, może mi się stać krzywda i mi nikt nawet nie pomoże, a ja sam nie wiem, z jednej strony mam mało pieniędzy, noclegi dla dwóch osób będą kosztować dwa razy więcej, z drugiej strony może chcę pobyć sam dla odmiany, sam ze swoimi myślami, problemami, tylko ja i mój samochodzik :) tylko nie wiem gdzie wyruszyć w którą stronę świata, radzą mi Mazury, ja tam nie wiem, nie znam.
W Poznaniu Warta ma niski poziom, bardzo niski poziom, kumpel przyjechał z rodziną z UK i sobie pływaliśmy jachcikiem po rzece
W kierunku na Poznań uderzyliśmy śrubą w jakiś kamlot, nową śrubą :/ sprowadzoną z USA, ale kolega Adam M. wyrostował, wygłaskał i śmiga, dzień póżniej popłynęli raz jeszcze beze mnie i trafili na mieliznę, musieli wysiąść i wyciągać łódź linami, msaakra.
Dziś byliśmy na giełdzie samochodowej w Przeźmierowie ... giełda to raczej na wyrost określenie, kiedyś to była giełda, samochodów setki, sprzedających i kupujących jeszcze więcej a dziż to się wbiliśmy w szok, na placu było może z 10, 12 samochodów ??? chyba giełda umiera śmiercią naturalną, internet ją zabija i komisy, dziesiątki komisów a szkoda bo fajnie było kiedyś.
Ogólnie łódka jest na sprzedaż, Norman 23 z silnikiem zaburtowym 15 koni Honda za 20 000 zł, stan bdb, jest na przyczepie. Mamy też ponton z silnikiem 25 koni no i te Suzuki grand vitara 2003 r. 1.6 16v anglik za 3500 zł jakby ktoś chciał.
Co by tu jeszcze napisać ... mam sąsiadkę Manię :) jest miła, ładna i ma psy, taka śmieszka, kiedyś była zawodową koszykarką, no ale cóż ... ma swojego wybranka, daleko... 220 km, tak jak ja niegdyś jeździłem do Karoliny 178 km :) ale miłość nie zna granic, jeśli się trafi bratnią duszę to człowiek dostaje skrzydeł, wiem coś o tym. Poza tym ona nie chce młodszego faceta bo ją kiedyś zdradzi, młodsi zdradzają, ja nie wiem, nigdy nikogo nie zdradziłem, no ale cóż, raczej nie będę miał szansy tego udowodnić.
Blog jest o mechanice :) więc teraz trochę o mechanice. Zielona strzała już ponad rok jeździ po wymianie uszczelki głowicy i po rozrządzie, tydzień temu dostała świeżutki olej orlenowski bardzo tanio kupiony, nieźle się spisuje, chodzi jak brzytew, nawet wyciągałem audicą z mariny reno kangoo sprzężone z przyczepką podłodziową (a na niej łódź), laczka spaliłem, sprzęgło przypaliłem ale jaki zachwyt gapiów był :) szkoda że nikt nie nakręcił filmika.
W pracy jakoś się ostatnio nudzę, autobusy mało się psują, chyba za dobrze je naprawiamy, trzeba robić mniej dokładnie, trzeba coś popsuć :P z braku zajęć zamontowałem umywalkę, podgrzewacz przepływowy wraz z rurkami wodnymi i okablowaniem. Rurki PP i do tego pożyczona zgrzewarka, świetna sprawa, nawet mi się spodobała taka robota, lubię robić coś nowego, szczególnie jeśli idzie po myśli, wszystko razem kosztowało 550 zł jakby ktoś pytał.
Dojeżdżam do pracy do Obornik, 36 km w jedną stronę, firma się przeniosła, wywalczyłem kasę na paliwo, chociaż tyle dobrego. Trzeba uważać na drodze na zwierzęta leśne, psy i nieodpowiedzialnych ludzi idących, jadących rowerem bez odblasków, jeżdżę do pracy na 4 rano. Mamy bazę znów obok złomowiska, ale to już nie to co kiedyś, tam można było dużo załatwić fajnych rzeczy za darmoszkę.
Demon znów miał operację, tym razem lewa tylna łapa, znów zerwane więzadła, jakby nie było to w końcu amstaf i to z charakterkiem, nie może się pogodzić z tym że jest już staruszkiem, dusza nadal młoda i się skacze po meblach.
Byłem na weselu z koleżanką jako osoba towarzysząca, ale słaby był ze mnie towarzysz, nie tańczyłem wcale, napiłem się tylko wódki Wyborowej ze Zbyszkiem - policjantem i z Pawłem - kuzynem kumpeli, fajnie było, dawno nie piłem, ale trzymałem fason do końca, koleżanka niezadowolona, nie odzywa się, zostaniemy kolegami, no i w sumie nie przejmuję się tym, jakoś mnie to nie obeszło, niech sobie znajdzie swojego księcia z bajki, życzę jej wszystkiego co najlepsze.
To chyba wszystko z najważniejszych wydarzeń ostatnich miesięcy, przynajmniej to wszystko mi przychodzi na myśl, no nic, pozdrawiam wszystkich którzy tu trafili, celowo lub przez przypadek, szczególnie dawną koleżankę Magdę H. i życzę wszystkim słodkiego miłego życia ;) do poczytania wkrótce...